sobota, 3 stycznia 2015

ROZMYŚLANIA PRZY KUBKU PORRANNEJ HERBATY...


REMANENT

W trakcie ubiegłego roku, nazbierałam tyle różnych mazideł, pachnideł, wklepywanek i malowanek, że spokojnie mogłabym już otworzyć mini handelek. Większość z nich czeka sobie w kolejce na zużycie, denerwując tym samym mojego chłopa. Potykając się o moje blasamy, odżywki do włosów itp, wiecznie męczy mnie pytaniem " Czy Tobie naprawdę to wszystko jest potrzebne?". No właśnie... czy ja aby na pewno potrzebuję tego wszystkiego? Powiedzmy sobie szczerze... nie ma takiej opcji, żeby udało mi się to wszystko wyciapać. Nie potrafię się jednak oprzeć pokusie dokupowania kolejnych kosmetyków do mojej (już i tak całkiem imponującej) kolekcji. Za każdym razem, gdy do koszyka wkładam jakieś mazidło, mam nadzieję, że właśnie nabyłam takie "cudo", że delikatniej mówiąc - "mucha nie siada". Niestety, lajf is lajf i nic nie sprawi, że moje "kurze łapki" nagle znikną, skórka pomarańczowa się wygładzi a włosy staną się błyszczące jak w reklamie. Moja jasna karnację nie stanie się nagle oliwkową a wcięcia w talii nie da mi balsam wyszczuplający. Taka jest smutna prawda. Po co więc te wszystkie wydane złotówki? Bo, ja po prostu słono płacę za marzenia. Podejrzewam, że moja kolekcja warta jest kilka ładnych tysięcy (wolę nie myśleć o tym, że może nawet kilkanaście).
Ponieważ jednak Nowy Rok, nie byłby nowym, gdyby nie postanowienia... to ja uroczyście postanawiam... ograniczam pieniądze wydawane na kosmetyki. Będę kupować mniej a rozważniej. Postaram się sięgać po sprawdzone produkty i nie ulegać pokusie testowania ciągle czegoś nowego albo zalewającym nas zewsząd "promocjom". Jeden podkład, krem BB, korektor, puder i tusz do rzęs w kosmetyczce w zupełności wystarczą. Dzięki temu, zaoszczędzone pieniądze przeznaczę na jakieś "ambitniejsze" cele. Wszakże, nie samymi kosmetykami człowiek stoi.



2 komentarze:

themakeupdrawers pisze...

Widzę, że podobne przemyślenia mamy ;) Tylko że ja aktualnie przy kubku kawy ;D A mój 'chłop' w sumie nie pomaga mi bo zawsze mówi, że lubi jak dbam o siebie przez co gdybym sama nie potrafiła się opanować to nie miałabym zero motywacji;) Także taki jak Twój to chyba w sumie dobrze ;) No i ja też postanowiłam tak jak Ty nie kupować więcej. Zwłaszcza kosmetyków kolorowych, bo z pielęgnacją w sumie potrafię się opanować i kupuję na bieżąco :) A Tobie życzę powodzenia! :)

Paulina Zubacz pisze...

To ja nie dziękuję:)(za powodzenie)... mój chłop też lubi jak jestem zadbana, zresztą sama lubię być zadbaną, dobrze umalowaną, uczesaną i ubraną kobietą. Niestety zapominam, że można dobrze wyglądać bez wydawania na ten cel fortuny:)No ale postaram się:) A u Ciebie podziwiam to opanowanie w kwestii kupna kosmetyków pielęgnacyjnych:)