Kupno, spełniającego nasze oczekiwania, błyszczyku do ust nie jest prostym zadaniem.
Na rynku dostępnych jest wiele produktów różniących się paletą barw, konsystencją, właściwościami i oczywiście ceną.W związku z tym wybór wcale nie jest taki oczywisty. Dlatego też ja w swojej kosmetyczce posiadam 12 różnych produktów do ust a regularnie używam tylko 3.
Oto mój zbiór:
- SEPHORA, Ultimate lip balm SPF 15, perfect pout - konsystencja dosyć tłusta i kleista. Posiada drobniutkie drobinki. Mój ma taki delikatny, łososiowy kolor. Na ustach tworzy taką bardzo ładną delikatną, przezroczystą powłokę.
- BERKELEY SQUARE COSMETICS COMPANY, Fig&Cherry - oprócz tego, że pachnie ładnie nie dostrzegam w nim nic wyjątkowego. Jest to taka pielęgnacyjna wazelinka do ust. Niestety z moimi spierzchniętymi ustami nie radził sobie.
- BOURJOIS, Effet 3D Cosmic, 20 Rose symphonic- Mocno kleisty i nabrokatowany. Moim zdaniem bardziej nadaje się do wykończenia makijażu wieczorowego niż dziennego.
- VIPERA COMETICS, Kiss Kiss, kolor 73 - Dosyć kleisty, z licznymi drobinkami brokatowymi. Kolor dosyć intensywny.
- SEPHORA, kolor 22 deep rose shimmery - dla mnie zdecydowanie za ciemny kolor. Myślałam, że będzie dawał bardzo naturalne wykończenie, ale niestety pomyliłam się. Dla mnie porażka. Wylewa sie z opakowania i brudzi wszystko to, co ma nieszczęście leżeć obok niego. Ja nie polecam.
- MAX FACTOR, Vibrant Curve Effect, kolor 04 - Kleisty, z drobinkami. Bardzo przeciętny.
- VIPERA, Sweet&Wet, kolor 4 - mój ulubieniec. Dosyć tłusty. Beż żadnych drobinek. Podkreśla naturalny kolor ust i całkiem nieźle się trzyma. Daje efekt nude. Brawo dla Vipery!
- BOURJOIS, Effet 3D Cosmic, kolor -03 - podobna historia jak z błyszczykiem z Sephory. Za ciemny kolor.
- CLINIQUE, Superbalm moisturizing gloss, kolor 07 Lilac - mój kolejny ulubieniec. Tłusty i mocno kleisty. Zawiera drobne, delikatne drobinki. Naprawdę nieźle się utrzymuje na ustach. Na ustach tworzy delikatny film. Daje bardzo naturalne wykończenie makijażu.
- CARMEX - chyba nie trzeba go przedstawiać. Fajny balsam do ust.
- RIMMEL, 002 Candy- nabytek z lutowego Shinybox'a. Na ustach daje wykończenie mocno perłowe. Trzeba go nakładać bardzo oszczędnie, w przeciwnym razie efekt lat 80-tych?? murowany.
- FLOSLEK- balsam do ust, który ratuje mnie z każdej "ustowej" opresji. Nie żałuję go sobie przy aplikacji wieczornej, dzięki czemu nie mam już problemu spierzchniętych zimą ust. Pachnie miodem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz