sobota, 25 maja 2013

SZTUKA DOBREGO ŻYCIA – CZYLI JAK ŻYĆ ZDROWO I PRZYJEMNIE

Skończyłam 30 lat. Zakończył się już pewien – młodzieńczy etap mojego życia. Kiedy ktoś mnie pyta o wiek, to pierwsza liczba która mi przychodzi do głowy to 23. Dopiero po chwili uzmysławiam sobie, że to już 30. Czuję się młodo. Tylko co zrobić, żeby nie tylko czuć się dobrze, ale również dobrze wyglądać?
Nie mam złudzeń, moja skóra i ciało nie przypomina już skóry i ciała nastolatki. Pojawiły się już pierwsze, głębsze zmarszczki mimiczne, powieki lekko opadły, skóra jest mniej sprężysta, figura już nie ta. Ojej. Ratunkuuu!

Robiąc zakupy w carefour natrafiłam na książkę Marioli Bojarskiej – Ferenc pt. „Sztuka dobrego życia”. Kosztowała 34,90 PLN. Kiedy ją otworzyłam i trochę przewertowałam, to wiedziałam, że bez niej nie wyjdę. Na pewno marketingowcy się spisali, bo pani Mariola na zdjęciach wygląd bardzo efektownie. Myślisz – jeśli ona może w tym wieku tak wyglądać, to ja pewnie też. I na pewno coś w tym jest.



Na 437 stronach znajduje się naprawdę wiele przydatnych informacji z dziedziny zdrowego żywienia, fitnessu czy też kosmetologii.
Książka podzielona została na 34 części jak np.: „Jak utrzymać cukier w ryzach?”, „Zrzuć brzuch”, „Damą być”, „Piękna skóra, mocne włosy i paznokcie”, „Słodycze- jak wybierać mądrze”, „Gęstość energetyczna i odżywcza zamiast liczenia kalorii” czy też „Nakarm mózg”.
Dla każdej części został opracowany plan całodziennej diety, dostosowanej w taki sposób, aby jak najlepiej współgrać z poruszanym w dziale tematem i tak np. jest menu „dla zdrowych oczu (1465 kcal)”, „dla cukrzyka (1285 kcal)”, „na wysokie ciśnienie (1450 kcal)”, „na sen (1425 kcal)” czy też „antyrakowe (1475 kcal)”. Uważam, że bardzo fajną rzeczą jest również to, że pod każdym jadłospisem znajduje się skład odżywczy. Dzięki temu wiemy mniej więcej ile dostarczyliśmy sobie białka, tłuszczy i węglowodanów a także (wow!) jaka była zawartość witamin i minerałów.



Najpierw przeczytałam „sztukę dobrego życia” od deski do deski. Teraz wracam do różnych części po różne, przydatne informacje.

Czego się dowiedziałam?
  • Że pragnienie bywa często przez nas mylone z głodem. Czyli myślisz, że jesteś głodna a tymczasem po prostu za mało pijesz.
  • Że od kalorii ważniejsza jest tzw. gęstość energetyczna pokarmów zwana w skrócie ED (czyli liczba kilokalorii/kilodżuli przypadająca na 100g danego produktu). Wybierajmy więc mądrze. Plasterek boczku ma tyle samo kalorii co miska sałaty z dressingiem. Po zjedzeniu plasterka boczku jesteśmy głodni, po misce sałaty wypełniły żołądek całkowicie a tym samym pobudzone zostaną receptory uczucia sytości i już jeść nam się nie chce. Najniższą gęstość energetyczną mają – warzywa, owoce, chude ryby, mleko i napoje mleczne, najwyższą – oleje, oliwa, masło, margaryny, smalec.
    Autorka podpowiada, że zamiast liczyć skrupulatnie kalorie wystarczy pamiętać o pewnych zasadach. Jedna z nich mówi, że im więcej wody zawiera produkt, tym niższa jest jego gęstość energetyczna. Im więcej tłuszczu i cukru, tym wyższa jest jego gęstość energetyczna.

  • Że śniadanie powinno zjeść się w ciągu godziny po przebudzeniu.

  • Że badania wskazują, że ten, kto je śniadanie, ma mniejszą chęć przejadania się w ciągu dnia.

  • Że zupełnie odtłuszczone produkty mleczne (te 0%) nie zawierają witamin A i D, dlatego lepiej wybierać te z obniżoną zawartością tłuszczu.

  • Że bardzo dużo wapnia zawiera mak – aż 1266mg/100 g podczas gdy mleko 2% - 120 mg/100 g.

Jest to tylko maluteńki ułameczek tego, co już teraz wiem.
Książkę się bardzo fajnie czyta i myślę, że kobieta w każdym wieku znajdzie coś dla siebie (jest dział dla pań w ciąży i pań już przekwitających). Jest też rozdział o tym jak zachować się przy stole czy w spa. Znajdziemy tutaj dużo przydatnych informacji, zebranych w jednym miejscu.
Ponadto, dodatkowy plus za to, że propozycje dziennych menu nie zawierają żadnych wyszukanych składników, więc łatwo je przygotować w domu. Do tego bardzo przyjemna dla oka i przejrzysta szata graficzna. Wszystko bardzo ładnie podane. Apetycznie:).

Podsumowując. Na rynku dostępnych jest wiele poradników lifestyle'owych. „Sztuka dobrego życia” jest niewątpliwie jednym z nich. To, co ją odróżnia od innych pozycji, to niewątpliwie autorka – żywa reklama zdrowego trybu życia. Być może dlatego tak mocno do mnie przemawia.

A Wy skąd czerpiecie wiedzę na temat zdrowego trybu życia?

Brak komentarzy: