niedziela, 2 czerwca 2013

NO I ZNOWU TEN LIDL...BŁYSZCZYK CIEN

BŁYSZCZYK CIEN
No po prostu nie mogłam się oprzeć... Już sama nie wiem... ile błyszczyków bym nie miała, to zawsze wypatrzę gdzieś jakiś kolejny bez którego żyć nie mogę...
Ten leżał sobie w lidl'u i mnie kusił. Początkowo postanowiłam być twarda i zostawić go grzecznie na półeczce. Zrobiłam zakupy, zapłaciłam i poszłam do domu. Następnego dnia zaczęłam żałować swej decyzji, dwa dni później w ferworze poszukiwań objechałam chyba ze 3 lidl'e ale udało się! Mam go:)
Pomyślicie sobie, że wariatka i pewnie coś w tym jest:) ale te Cien'owskie błyszczyki zupełnie podbiły moje serce. 
W przeciwieństwie do lakierów do paznokci tejże marki  (których nie polecam), błyszczyki są genialne.
Są dosyć mocno kleiste, dzięki czemu naprawdę fajnie trzymają się na ustach. Dają "efekt tafli" a kolor, który mnie niemalże przyprawił o palpitacje to  nr 8 SUMMER TIME. Jest to taki bardzo ładny, naturalny  łososiowy róż ze złotymi drobinkami.
Oczywiście cena też godna pochwały - 5,99 zł (tak sobie myślę, że w mojej głowie już bezpowrotnie minęły czasy gdy cena była dla mnie synonimem jakości, drogie nie znaczy dobre, a tanie nie  musi być złe i już:)

Na zdjęciach kolor bardziej chyba przypomina brzoskwinię niż łososia, w rzeczywistości jest jednak trochę bardziej różowy.

A Wy co myślicie o korelacji ceny z jakością? Zdarza Wam się kupić coś naprawdę drogiego i żałować? A może macie jakieś swoje ulubione  "taniochy"???

Brak komentarzy: