No po prostu nie mogłam się oprzeć... Już sama nie wiem... ile błyszczyków bym nie miała, to zawsze wypatrzę gdzieś jakiś kolejny bez którego żyć nie mogę...
Ten leżał sobie w lidl'u i mnie kusił. Początkowo postanowiłam być twarda i zostawić go grzecznie na półeczce. Zrobiłam zakupy, zapłaciłam i poszłam do domu. Następnego dnia zaczęłam żałować swej decyzji, dwa dni później w ferworze poszukiwań objechałam chyba ze 3 lidl'e ale udało się! Mam go:)
Pomyślicie sobie, że wariatka i pewnie coś w tym jest:) ale te Cien'owskie błyszczyki zupełnie podbiły moje serce.
W przeciwieństwie do lakierów do paznokci tejże marki (których nie polecam), błyszczyki są genialne.
Są dosyć mocno kleiste, dzięki czemu naprawdę fajnie trzymają się na ustach. Dają "efekt tafli" a kolor, który mnie niemalże przyprawił o palpitacje to nr 8 SUMMER TIME. Jest to taki bardzo ładny, naturalny łososiowy róż ze złotymi drobinkami.
Oczywiście cena też godna pochwały - 5,99 zł (tak sobie myślę, że w mojej głowie już bezpowrotnie minęły czasy gdy cena była dla mnie synonimem jakości, drogie nie znaczy dobre, a tanie nie musi być złe i już:)
Na zdjęciach kolor bardziej chyba przypomina brzoskwinię niż łososia, w rzeczywistości jest jednak trochę bardziej różowy.
A Wy co myślicie o korelacji ceny z jakością? Zdarza Wam się kupić coś naprawdę drogiego i żałować? A może macie jakieś swoje ulubione "taniochy"???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz