środa, 14 sierpnia 2013

NOUBA BLUSH ON BUBBLE NO. 43 - RÓŻ DO POLICZKÓW NR 43

Moja siostra trafiła w Warszawie na wyprzedaż kosmetyków tej marki. Podobno wycofują ją z Polski, więc stacjonarnie będzie już niedostępna. Do tej pory kosmetyki Nouba można było kupić w Douglas'ach.

Nouba to włoska marka kosmetyków ekskluzywnych. Jak wyczytałam na stronie internetowej Douglas'a, inspiracją do jej powstania było afrykańskie plemię Nuba, którego członkowie malowali swoje twarze i ciała mocnym, kolorowym i intrygującym makijażem. Marka powstała w 1982 r. Podobno cieszy się dużą popularnością w krajach arabskich (naszego rynku niestety chyba jednak nie  udało jej się podbić). Kosmetyki Nouba są produkowane w Włoszech przy użyciu drogich innowacyjnych i unikatowych składników oraz nowoczesnych technologii (tak przynajmniej markę reklamuje Douglas). 

Niestety dla mnie to pierwszy kontakt z kosmetykami tej firmy. 





Sam róż zapakowany jest w ładne, estetyczne, proste puzdereczko.  Niestety jest ono matowe i strasznie się brudzi (zostają na nim wszystkie możliwe ślady). Mój kolor - nr 43 to taki ceglasty brąz, który dodatkowo zawiera jeszcze złote drobinki. Kosmetyk jest bardzo mocno napigmentowany, więc trzeba uważać z jego aplikacją. Przyjemnie pachnie (słodko pudrowo). Trzyma się bardzo fajnie i zauważyłam, że nałożony na twarz koło 6 rano, spokojnie wytrzymywał do 15, 16. Jednym słowem bardzo fajny róż.  Nie pamiętam już ile kosztował w cenie regularnej - chyba coś koło 80 czy 90 zł, po przecenie coś koło 35 (siostra mi kupiła kilka produktów tej firmy - puder, błyszczyk, róż, tusz do rzęs i 3 kredki do oczu i za wszystko zapłaciła coś koło 170, 180 zł).


Tak wygląda na twarzy.
Położyłam go na podkład Catrice Photo Finish 18h liquid foundation nr 010 sand beige. Całość wykończyłam pudrem Pupa  luminys silky baked face powder nr 01 ivory beige. Na rzęsach mam jedną warstwę tuszu do rzęs Bell no limit mascara w kolorze czarnym (nie użyłam zalotki:).

Muszę przyznać, że róż wygląda bardzo naturalnie.  Jeśli lubicie podkreślić policzki "nieróżowym różem":), to jak najbardziej polecam ten kosmetyk. Myślę, że dobrze się sprawdza dla kobiet o podobnym do mojego typu urody czyli- rude, kasztanowe lub jasnobrązowe włosy i ciepły, żółtawy odcień skóry.


Pamiętajcie, że:
jeśli testujecie kolor różu na wierzchniej części dłoni, to nie patrzcie na nią ułożoną poziomo czyli inaczej mówiąc „na płasko”, tylko ją ustawcie bardziej pionowo. Kolor podobno wygląda zupełnie inaczej „na płaskim” niż już w rzeczywistości na policzku (chodzi o kąt padania promieni słonecznych). Także pamiętajcie o przekręcaniu dłoni i ustawianiu jej pionowo do źródła światła !!! Zobaczycie różnicę.
 
Dla zainteresowanych składem, zamieszczam jeszcze zdjęcie z listą składników "upakowanych" do różu. Niestety nie znam się na tym kompletnie (a szkoda) więc nie będę się wymądrzać co zawiera dobrego a co złego. W każdym razie biorąc pod uwagę ilość a nie jakość, to skład ma bogaty;).Po otwarciu należy go zużyć w ciągu 18 miesięcy.

A Wy jakie róże preferujecie? Te bardziej różowe, pomarańczowe, ceglaste czy może nawet brązowe?

3 komentarze:

Natalia Kurowska pisze...

Ja bardziej wolę w odcieniu rózu , ale ten bardzo fajnie się prezentuje :)

Iwona Paulina pisze...

Dzięki:)... ja w zasadzie lubię wszystkie... chociaż niestety takie chłodne róże (które zresztą bardzo mi się podobają) u mnie wyglądają po prostu niedobrze...

Shimmering B. pisze...

też, mam puder brązujący Nuby, tylko inny odcień, jest genialny, uwielbiam go