niedziela, 29 września 2013

BLISTEX - SPOSÓB NA USTA - ZAKUP NA POCIESZENIE...

Leniwa niedziela już prawie za mną. Nadrobiłam dzisiaj zaległości "szopingowe" i powłóczyłam się  trochę po galerii handlowej. Szukam butów na zimę. Kozaków - oficerek (nie mylić z oficerkami kozaczkami). W przystępnej cenie. Nie byłabym sobą gdybym nie zajrzała do sephory (nie dlatego, że to moja ulubiona drogeria...po prostu w tym centrum handlowym - jedyna). Przedreptałam ją wzdłuż i wszerz (takie zboczenie). No i na dobre utknęłam przed ''szafą" estee lauder. Serum. Serum naprawcze. To od tych 25 patentów. Cena - 419 zł za 50 ml. Tylko je dojrzałam spośród co najmniej setki innych produktów tejże marki (no dobra może trochę się zagalopowałam - jakiejś 50 - ki?). Ach ci marketingowcy. Przez chwilę poczułam się nawet jakbym je kupowała, bo uprzejma pani wyjaśniała innej (pani) jaki to cud w dziedzinie kosmetologii (znowu usłyszałam o tych patentach) a ja sobie stałam tak obok nich i nasłuchiwałam (do wiadomości tych bardziej ułożonych - tak wiem, podsłuchiwanie jest fe). Koniec końców, pani się na nie jednak nie zdecydowała. I pewnie Was to wcale nie zdziwi, ale ja też nie;). 419 zł to już para całkiem fajnych kozaczków. Ach te priorytety.
Na pocieszenie w rossmannie kupiłam sobie balsam do ust. Za całe, tłuste 10 złotych (jedna czterdziesta pierwsza ceny serum). Buuuu taki lajf. 

Dam znać czy to był dobry wybór, czy też może należało te pieniądze odłożyć na .... jakieś serum;) Wieem - jestem monotematyczna;)

A na tym book'u od fejsów podlinkowałam artykuł, który pozwala mi godniej przeżywać tego typu dylematy;)



3 komentarze:

Wioleta Liedtke pisze...

Ciekawy post
zapraszam również do mnie na fotodelicje.blogspot.com

Magdalena Zawadzka pisze...

http://magda-makijaz.blogspot.com/2013/09/tag-moja-makijazowa-historia.html zapraszam do odpowiedzenia na pytania z tagu ;)
Otagowałam cię i czekam teraz na twoją makijażową historię ;)

Iwona Paulina pisze...

dzięki:) już zamieściłam posta w tym temacie:)