Kilka razy wspominałam już o tym, że niestety biedronkowy micel (którego zapasy -szt. 3- zrobiłam, kiedy to blogosferę zalała informacja o wycofaniu tego rewelacyjnego produktu z biedronek) podrażnia me oczy. Używanie go do demakijażu powiek u mnie odpada. Zmywam je więc tym oto produktem - tonikiem (i mleczkiem zarazem) firmy Dermedic.
Produkt ten przeznaczony jest dla cery bardzo suchej i odwodnionej. Zawiera w swoim składzie wodę termalną (ze źródeł Uniejowa), kwas hialuronowy (4-te miejsce w składzie) i olej migdałowy (miejsce piąte). Zawiera również mineral oil (2-gie miejsce) czyli parafinę ciekłą/olej mineralny. Nie jestem maniaczką składów kosmetyków. Lubię jednak czasem sobie "wygooglować" różne, egzotycznie brzmiące nazwy i poczytać "co nieco". Na stronie http://www.kosmopedia.org/encyklopedia/paraffinum_liquidum,329/ wyczytałam zaś, że jest to substancja komedogenna, czyli sprzyjająca powstawaniu zaskórników. No i tutaj z ratunkiem mi znowu przyszła wyszukiwarka. Na stronie http://sekretnie.pl/tag/mineral-oil/ trochę się uspokoiłam, że ten mineral oil nie taki straszny jak go malują... Summa summarum postanowiłam sobie "odpuścić" dalsze śledzenie składu. Sprawdziłam tylko jeszcze ten Uniejów czy tam faktycznie są jakieś wody termalne. Są. Tak więc stosuję go dalej. Ładnie radzi sobie z tuszem do rzęs, cieniami i wszelkiego rodzaju kredkami i... co dla mnie najważniejsze - nie podrażnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz