niedziela, 22 września 2013

ESTEE LAUDER ADVANCED NIGHT REPAIR - CZYLI SERUM CUD?

Czy da się napisać recenzję produktu tylko na podstawie próbki? No cóż... ile osób, tyle opinii. Często zresztą bardzo sprzecznych. Moim zdaniem da się. I już wyjaśniam dlaczego. Producenci oferują nam próbki swoich produktów po to, by zachęcić nas do zakupu. Na podstawie już nawet jednego użycia, możemy się zorientować czy odpowiada nam zapach danego kosmetyku, jego konsystencja, wchłanialność itp. Próbki mają różne objętości. Często dostajemy ich nawet kilka sztuk tego samego produktu. Dzięki temu możemy potestować coś nieco dłużej. Oczywiście na podstawie jednorazowej aplikacji ciężko jest stwierdzić lub nawet prognozować długofalowe działanie kosmetyku... niemniej jednak, pewne zdanie na jego temat możemy sobie wyrobić. Inaczej mówiąc możemy się zdecydować na jego zakup lub nie.

Tak się właśnie zdarzyło w przypadku serum naprawczego Estee Lauder. Przy okazji zakupów w Spephorze otrzymałam  jego dwie próbki (każda po 3ml - łącznie przetestowałam więc 6ml, czyli jedną piątą pełnowymiarowego produktu). Myślę, że każda z nas po zużyciu już takiej ilości produktu jest w stanie wyrobić sobie o nim zdanie.

 ESTEE LAUDER ADVANCED NIGHT REPAIR

 Muszę przyznać, że serum jest bardzo wydajne. Jedna próbka wystarcza na prawie 3 tygodnie stosowania (oczywiście wszystko zależy od tego ile się go aplikuje na twarz). Pachnie dosyć chemicznie. Fajnie i szybko się wchłania. Nie zapycha mnie. Czy zauważyłam jakąś znaczącą poprawę stanu swojej skóry, wzrost napięcia, delikatne spłycenie zmarszczek? Raczej nie. Czy kupiłabym go? Za 50, 60 zł tak, za 290 zł - nie.

Przeczytałam o nim wiele opinii. Z jednego portalu (tutaj) dowiedziałam się nawet, że co 3 minuty sprzedają się 3 flakoniki tego produktu, a ponad 1,5 mln kobiet już go posiada. Na wizażu ma notę  3,79/5 (przy 68 opiniach). Generalnie kobiety go sobie chwalą. Producent się chwali ponad 25 patentami na całym świecie. Serum przeznaczone jest do wszystkich typów skóry i dla kobiet w każdym wieku. Jego cudowne działanie ma polegać na zastosowaniu (tu cytat za Douglas'em) "rewolucyjnej technologii ChronoluxCB połączonej z oczyszczaniem komórek oraz synchronizacją skóry". Nie będę Was tu zanudzać pełnym opisem producenta (możecie go przeczytać tutaj). 

Niewątpliwie firma Estee Lauder rozbudziła moją ciekawość. Już nawet same próbki zostały przygotowane w taki sposób, by zasygnalizować nam, że mamy tutaj do czynienia z luksusowym produktem. Serum zostało umieszczone w mini buteleczkach a całość jeszcze wpakowana do sztywnego, tekturowego opakowania. W dodatku te zachwyty kobiet. Sama nie wiem. Czuję się odrobinę ogłupiona. Po prawie miesiącu stosowania nie zauważyłam żadnych spektakularnych efektów...ale kto wie? Może one faktycznie przychodzą po dłuższym czasie? Tylko czy zwykły kosmetyk, który (naprostujcie mnie jeśli się mylę) z tego co mi wiadomo nie dociera do skóry właściwej a jedynie może penetrować głębsze warstwy naskórka jest w stanie faktycznie coś zmienić?








Co o tym myślicie? Używałyście może tego serum? Czy wydałybyście prawie 300 zł za 30ml kosmetyku (moja matematyczna natura szybko się odezwała i wyliczyłam, że otrzymałam próbki o wartości 60 zł)? Dajcie znać, co o tym myślicie. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

6 komentarzy:

Soemi87 pisze...

Fajny pomysł z takim opakowaniem.

Gabriella Wolf pisze...

Hello dear,
would you like to follow each other's blogs on facebook and bloglovin? Btw, love your blog's design, so chic!

Best wishes,
Gabriella
http://gabriellawolf.blogspot.com/

Make-up by Mags pisze...

tak miałam to serum i było boskie. używałam go z dobre 3 lata temu i pamiętam, że byłam z niego bardzo zadowolona, na chwilę obecną nie pamiętam dlaczego :D tak czy siak jak bym nie fakt,że posiadam masę kosmetyków chętnie bym je kupiła znowu...

catty pisze...

Słyszałam o tym serum same dobrości :) Fajnie, że miałaś możliwość przetestowania go, bo ja nie wydałabym w ciemno tyle pieniędzy na kosmetyk, który nie koniecznie będzie służył mojej skórze. Jak kiedyś gdzieś spotkam, to chętnie wypróbuję :)

Iwona Paulina pisze...

no niestety powiedzmy sobie szczerze, że jest to drogi kosmetyk...też o nim czytałam dużo dobrych opinii i sama się nad nim zastanawiam

BogusiaM pisze...

Moja próbka czeka na otwarcie, ale fakt 300 zł za serum to sporo, tym bardziej że np. Pat&rub oferuje nam serum o tej samej gramaturze za 140-180 zł z naturalnym składem. To nadal dużo ale przy promocji chyba wlasnie prędzej skusze sie na p&r.