No cóż... ładna opalenizna na pewno dodaje kobiecie uroku. Ciało delikatnie brązowe zawsze wygląda lepiej niż taki oblep w mące. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Od razu dodam (zanim zaczniecie na mnie krzyczeć), że mam na myśli delikatny brąz a nie ciemną, mocną gorzką czekoladę (no chyba, że to wasza naturalna opalenizna a takie szczęściary też się zdarzają). Żeby dodać sobie trochę animuszu w życiu codziennym (jakoś zawsze czuję się pewniej jak wiem, że wszystko pod ubraniem "gra") lubię się wieczorem posmarować balsamem brązującym.
Ponieważ bladziochy takie, jak ja mogą sobie zrobić krzywdę nawet nieumiejętną aplikacją delikatnie brązujących produktów, to ja balsam brązujący przed użyciem mieszam ze zwykłym nawilżającym w proporcji 1:1. Dopiero taką mieszankę aplikuje sobie na ciało. Po dwóch, trzech zastosowaniach widać różnicę a ja czuję się zdecydowanie lepiej.
Używam balsamów Dove (summer glow light i intensive nourishment).
Przy nakładaniu pamiętajcie o tym, żeby wcześniej grubszą warstwą zwykłego balsamu zabezpieczyć skórę w tych miejscach, gdzie jest twardsza - kostki, łokcie czy kolana (chyba, że lubicie plamy:). Dobrze jest też wcześniej zrobić sobie peeling.
Wiem, że również balsamy innych marek cieszą się wśród Was dużym powodzeniem (Ziaja, Dax Cosmetics czy też Lirene). No właśnie... może któryś szczególnie przypadł Wam do gustu? Spróbowałabym już czegoś innego.


10 komentarzy:
Nie lubię w balsamach brązujących tego zapachu jak się utlenia na skórze. Ale może dzięki zmieszaniu nie będzie go tak czuć.
właśnie troszkę mniej go czuć jeśli się balsamy wymiesza...
Ja nie używam żadnych tego typu balsamów brązujących.
fajny pomysł, żeby jeszcze te balsamy nie brudziły tak bielizny to było by super:(
no niestety... trzeba poczekać w jakimś ciemnym szlafroku aż dobrze wyschną :)
Ja jakoś nie jestem przekonana do samoopalaczy. Pozdrawiam :)
ja do samoopalaczy też nie, ale do balsamów brązujących już tak:))))
Ja uwielbiam swoja bladosc <3 ale to rozwiazanie jest calkiem niezle :))
a ja marzę o delikatnej opaleniźnie co roku:)może trzeba pokochać swoją bladość faktycznie?:)
używam chusteczek sun ozone z Rossmanna :)
Prześlij komentarz