czyli Margaret Astor Golden Sand... za całe ... 6 zł...
Lubię takie nieoczywiste róże...kiedyś nie wyobrażałam sobie policzków innych nich w kolorze różowym...dzisiaj po "różowe róże" sięgam bardzo rzadko...
Golden Sand zawiera delikatne, drobne złote drobinki, które na skórze nie są jednak prawie w ogóle widoczne. Nie musimy się więc obawiać, że to kosmetyk tylko na wieczór. Przy jego użyciu uzyskamy efekt delikatnego rozświetlenia... nie będzie to taki nieciekawy zupełnie płaski mat. Nie jest mocno napigmentowany także nie trzeba się też jakoś zbytnio wysilać przy aplikacji. Jest jednak dosyć trwały i spokojnie wytrzymuje na twarzy kilka godzin. Fajny róż za niewielkie pieniądze.
A tak wygląda na twarzy:
Lubicie takie nieróżowe róże? Czy może jednak wolicie te tradycyjne w kolorze pink?
9 komentarzy:
piękny jest! <3
dzięki:)
jednak wolę te tradycyjne róże. :)
Całkiem ciekawy, muszę się mu bliżej przyjrzeć ;)
bardzo ładnie wygląda na twarzy, tak delikatnie i subtelnie:) pozdrawiam:*)
właśnie ta jego subtelność podoba mi się najbardziej:) dziękuję:)
Ja mam same różowe róże, ale muszę się chyba zaopatrzyć w taki nieróżowy kolorek :D
Nie używam różu, a jak już to bardzo rzadko. Ale ten ciekawy, subtelny;-)
www.sandicious.blogspot.com
ślicznie wygląda, generalnie sięgam po różowe albo brzoskwiniowe róże, ale ten wygląda rewelacyjnie :)
Prześlij komentarz