piątek, 18 października 2013

WSTĄPIŁAM DO SEKTY TANGLE TEEZER'łowców :)

Jestem osobą dosyć odporną na wszelkiego rodzaju trendy. Nie mam w naturze kupowania rzeczy tylko dlatego, że modnie jest je mieć. Do TT podchodziłam z taką samą rezerwą jak do beauty blender'a. No bo co takiego magicznego może być w kawałku plastiku czy lateksu?
Jakiś czas temu stwierdziłam, że potrzebuję szczotki do włosów więc udałam się do rossmanna. Nie mogłam się jednak zdecydować ani co do kształtu, koloru czy firmy. Wyszłam i o swej potrzebie (chyba bardziej wewnętrznej;)) szybko zapomniałam. Pech chciał, że kilka dni później odbierałam swoje zamówienie z jednego ze sklepów internetowych, gdzie na wystawie leżały sobie TT w różnych kolorach i wersjach. Cena - 35 zł była niewiele wyższa niż rossmannowskich szczotek wiec pomyślałam sobie - raz kozie śmierć - trzeba spróbować tego cuda. Wybrałam sobie wersję klasyczną w kolorze czarnym.



No i teraz słuchajcie mnie moje drogie. Oszalałam chyba. Zbzikowałam. Sfiksowałam zupełnie. Dzień bez TT to dzień stracony. Cały czas  się tylko przeczesuję (jeśli mam gdzieś TT na podorędziu). Jest w tym kawałku plastiku jakaś ... magia? Ergonomiczny kształt, fajny design i te cudnie masujące skórę głowy plastikowe wyrostki (bo chyba są z jakiegoś plastiku?). To wszystko sprawiło, że przepadłam w otchłani zwolenników TT. Sama się sobie dziwię. Mało tego, boję się, że zaraz dołączę również do całkiem licznego zrzeszenia beautyblenderowców, żeby na własnej skórze przekonać się o rozkoszach używanie różowej gąbeczki. 

Kobitki co myślicie o tych szczotkach? One naprawdę działają? Czy może padłam ofiarą złych czarów w  postaci świetnie przemyślanej i zorganizowanej akcji marketingowej?
No cóż... póki co jestem tangleteezerowcem i wiernym oddanym mistrza Shaun'a P.  Swoją drogą miszczu się chyba nieźle na tym  wzbogacił... no ale to typowe dla przywódców wszystkich sekt;)




A muszę dodać jeszcze jedno - rozczesywanie mokrych włosów  nigdy nie było takie przyjemne. Zwariowałam? Oj chyba tak... przecież to tylko kawałek plastiku...nie?

P.S. Nie potrafię się nią uczesać w kucyka. Chyba mam za gęsto włosy i nie mogę ich z tyłu zebrać przy jej pomocy.

3 komentarze:

Basia Smoter pisze...

Zażyczyłam sobie TT od męża na mikołaja:) Ciekawe jak się u mnie spisze:)

Iwona Paulina pisze...

mam nadzieję, że będziesz z niego zadowolona:)

Make-up by Mags pisze...

hmm, też ostatnio na TT patrzyłam w Boots ale stwierdziłam, że nie kupię, poczytam co inne blogerki o nim piszą, po czym wychodząc ze sklepu przypomniałam sobie że prawie nie czesze włosów :P Włosy rozczesuję palcami podczas nakładania odżywki i tyle. jak bym czesała to by się nie kręciły. Więc jak bardzo chciałabym dowiedzieć się o co ten cały szum to nie bardzo widzę sens wydawania pieniędzy w moim przypadku. nie wątpie jednak że dziewczyny które się czeszą mogą paść ofiarą uroku TT :)