niedziela, 24 listopada 2013

MOJA CODZIENNA CHWILA DLA OCZU

Praca przy komputerze i niemłody już wiek powodują, że moje spojrzenie czasami przypomina wytrzeszcz, którym nie powstydziłby się żaden szanujący się zombiak... trzeba się więc jakoś ratować. Niestety rano każda sekunda jest na wagę złota. Szybko wklepuję więc delikatny krem nawilżający (czasem na kilka minut wkładam go jeszcze do lodówki) a na rzęsy nakładam serum (obecnie kolejne opakowanie z l'biotica). Wieczorem mam troszkę więcej czasu, więc rytuałowi "wklepywania" poświęcam kilka sekund więcej. Od razu wyjaśniam również, że zimą daruję sobie poranną aplikację kremu nawilżającego pod oczy.

Czasami się zastanawiam czy te wszystkie sztuczki i triki mają sens i czy da się wystrychnąć zegar biologiczny na dudka? Sama nie wiem... wiem jednak, że nie będę czekać z założonym rękami aż cała obwisnę ;) więc póki co ... piłka w grze!







4 komentarze:

Katrin pisze...

I jak się sprawuje taki pakiet ? Zauważyłaś jakąś poprawę w kondycji rzęs ? :)
Zapraszam do mnie :)

Marzena - wizażownia pisze...

miejmy nadzieję, że to wklepywanie, wcieranie i nakładanie tych wszystkich produktów jednak pomoże w zrobieniu zegara biologicznego w konia :P

Iwona Paulina pisze...

oj miejmy, miejmy:)

Lisica pisze...

nie miałam żadnego z tych produktów, chętnie przetestowałabym serum do rzęs:))