poniedziałek, 20 stycznia 2014

BŁYSZCZEĆ JAK GWIAZDA...

Dzisiejszy dzień był straszny... chyba ze 30 minut skrobałam szyby swojego samochodu z pokrywy lodowej, której nie powstydziłaby się z pewnością jej wysokość Antarktyda... W każdym razie, kiedy tak wymachiwałam skrobaczką i w przypływie bezsilności tłukłam w szybę (skrobaczką a nie głową oczywiście) pomyślałam sobie, że takie gwiazdy i celebryci to mają dobrze... Samochodziki stoją w rządku (do koloru, do wyboru), w ciepłych garażach i na pewno wszystkie posiadają opcję podgrzewania przedniej szyby więc z całą pewnością nawet jeśli dopadnie ich takie "lodowe g" to nic skrobać nie muszą. Postanowiłam sobie więc, że po powrocie do domu zafunduję swemu ciału iście gwiazdorską kurację... miał być peeling i maseczka na twarz, olejek na włosy albo jakaś intensywnie nawilżająca maska do tego jeszcze krem pod oczy z solidnym wklepywaniem a wszystko miała zakończyć relaksująca kąpiel i nawilżenie ciała balsamem. Niestety dzisiaj po raz kolejny boleśnie przekonałam się o tym, że na takie "wylaszczenie" się trzeba mieć dużo siły... a ja jej jakoś dzisiaj mam niewiele. Będzie więc tylko kąpiel, maska na włosy i ... coś dla zmęczonego skrobaniem ciała (nawet nie przypuszczacie jakie rano przyjmowałam pozycje w celu zeskrobania tego koszmaru z szyby). Dzisiaj wysmaruję się więc balsamem dla gwiazd... (takich, jak ja...czyli kupujących kosmetyki w osiedlowych drogeriach;).


 Dzisiaj będę się smarować  rozświetlająco-nawilżającym balsamem do ciała firmy Soraya, z linii Celebrity.


Balsam oprócz tego, że pachnie bardzo przyjemnie (mój chłop zawsze się mnie pyta "co tak ładnie pachnie?" kiedy się nim wysmaruję) to jeszcze do tego zawiera delikatne złote drobinki, które pięknie rozświetlają skórę. Uwielbiam tego typu produkty (nie wiem może to dlatego, że ja - dziecko komunizmu, zawsze w sklepie łapię wszystko, co kolorowe i błyszczy... myślę, że zrozumieją mnie Ci, którzy pamiętają czasy granatowych fartuszków, ciapów wywrotek i jak się okazuję - nieśmiertelnych relax'ów). Moim zadniem, skóra rozświetlona wygląda na zdrowszą i młodszą niż jest w rzeczywistości. Jeśli chodzi o efekt wyszczuplający balsamu - to niestety ja nic podobnego nie zauważyłam, ale również wcale na niego nie liczyłam. Jedyną "wadą" tego balsamu (być może ze względu na zawartość tego różowego pieprzu) jest to, że nie mogę go stosować po goleniu nóg, gdyż podrażnia skórę i wywołuje uczucie pieczenia.



Podsumowując. Balsam całkiem fajnie nawilża skórę i ładnie ją rozświetla. No i jeszcze dodatkowo bardzo przyjemnie pachnie. Moim zdaniem nie nadaje się jednak do skóry podrażnionej np. goleniem itp. Myślę sobie też, że fajnie się będzie sprawdzał latem, do podkreślenia opalenizny albo np. na jakieś "większe wyjścia" do rozświetlenia dekoltu, ramion itp.

5 komentarzy:

Patis Home pisze...

Zapowiada się baaardzo pozytywnie:)) Nie używałam nigdy żadnych balsamów z drobinkami, ale moja historia pielęgnacyjna póki co nie jest zbytnio rozległa:)
Pozdrawiam i przy okazji zapraszam na nowego posta
http://patishome93.blogspot.com/2014/01/poczatek-wosomaniactwa-czyli-moja.html
Buziaki :*

Anonimowy pisze...

jak dla mnie świetny balsam do ciała. Nie wyobrażam sobie życia bez balsamu, a ten jest świetny szczególnie na lato, gdyż skóra podczas opalania lekko się wysusza, a on ją odżywia i sprawia, że nogi się błyszczą. Idealny na wieczorną imprezę
+bardzo ładny zapach
+odpowiednia konsystencja, kupiłam inny z tej serii wyszczuplająco-antycelulitowy, ale niestety jest zbyt rzadki :/ natomiast ten jest idealny
+błyszczące drobinki, sprawiają, że skóra wygląda świeżo i zdrowo
+cena za produkt jest niewysoka

Iwona Paulina pisze...

na lato jest faktycznie wymarzony:)

kosmetyczna.czarodziejka pisze...

z TEJ SERII KOSMETYKI BARDZO ŁADNIE PACHNĄ :)

Zyta Nye pisze...

Na lato bardzo ładnie podkreśla opaleniznę i wcale nie jest sylwestrowy. Skóra lekko sie błyszczy i wygląda młodo i elegancko.