środa, 22 stycznia 2014

"TRIKI" PRODUCENTÓW CZYLI JAK NIE DAĆ SIĘ WYPROWADZIĆ NA MANOWCE

To już chyba będzie ze dwa, trzy lata od kiedy media trąbią o wszędobylskim kryzysie. A co trzeba robić, kiedy nad gospodarką światową wiszą czarne chmury... oszczędzać! Ale nie tak, jak to Wam się mogłoby wydawać. Nie do skarpety czy na niepewne konta bankowe. Oszczędzać trzeba z pomysłem. A że potrzeba (zaoszczędzenia?) matką wynalazku to same/i spójrzcie na te innowacyjne pomysły przyoszczędzenia na klientach (chociaż podejrzewam, że wcale taką nowością nie są).

1. Drugie dno.
Zdecydowana większość z nas kupuje oczami. Tak, tak. Widzimy ładne opakowanie, cudny kolor, piękną modelkę na folderze reklamowym i ... stajemy się szczęśliwymi posiadaczami kolejnego kremu-cud, żelu (tym razem na pewno!) wyszczuplającego, pomadki do ust w odcieniu odrobinkę innym od odcienia tych 30 sztuk w domowej szufladzie itp. I generalnie moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Ja przyznaję się tutaj bez bicia, że uwielbiam kupować kosmetyki i póki będzie mnie na nie stać, kupować je na pewno będę! Ale nie lubię, kiedy się mnie zwodzi na pokuszenie niezupełnie czystą, marketingową grą. Bo jak nazwać zaprezentowanie nam kosmetyku w taki sposób, żebyśmy myśleli, że jest go ... (ba!) nawet dwa razy więcej? I to w sposób, który nawet nie powoduje żadnych podejrzeń. A no nie ma nic prostszego - zastosuj złudzenie optyczne -"drugiego dna"

Kupiłam puder do twarzy i myślałam, że wystarczy mi naprawdę na długo. Jakże się więc zdziwiłam, kiedy w miejscu, w którym (zgodnie z tym co widzę) powinno być jeszcze kilka mm kosmetyku jest już...dno? Biję brawo! Świetnie przemyślane. Ale ja się już więcej na ten puder nie nabiorę! I ja doskonale rozumiem, że najpewniej z tyłu opakowania była rzetelnie podana waga produktu... no, ale na litość... ja wagi jubilerskiej w oczach nie posiadam... poza tym gram, gramowi nierówny (zależy od składników, konsystencji itp.) Od razu jeszcze tylko dodam, że puder nie wypełniał całego opakowania, a jedynie ego jakaś mniej więcej 2-3mm warstwa (z górką na wierzchu) pokrywała tą elegancką platformę:). No cóż. Wszakże najważniejsza jest właściwa prezentacja produktu.


2. Kot w worku. 
Czy jesteś pewien za co płacisz? Mi się zdarzyło zapłacić za dodatkowe gramy opakowania. Dla mnie ten przypadek to taka trochę lżejsza wersja "drugiego dna", bo chociaż produkt stoi zapakowany w tekturowe pudełko, to mimo wszystko można byłoby go z tej tektury wyjąć i obejrzeć tego naszego "kota". W przypadku pudru nie było sposobu na przekonanie się ile jest go naprawdę. No ale do rzeczy. Zastanawiam się czy takie dodatkowe gramy opakowania, za które płacę nie kosztują tyle, co gramy produktu, którego producent z jakichś powodów mi uszczknął. Ale rozumiem, że przemysł opakowaniowy również w czasach kryzysu wspierać trzeba:)


3. Brat bliźniak? Dwujajowiec. Prawie.
I po co ja czytam te składy? Przecież i tak nic z nich nie rozumiem ( zresztą jak 3/4 ludzkości). Producent tych dwóch kosmetyków również zapewne wyszedł z podobnego założenia. W każdym razie oferuje nam dziwną hybrydę - jedno wnętrze, dwa inne outlooki. A jeśli do tego dodać jeszcze dwie różne matki (serie kosmetyczne) i tego samego ojca (producent) to fakt powstania takich dwujajowców z pewnością do nobla się kwalifikuje. Niedowiarkom od razu wyjaśniam, że obydwa produkty znajdują się cały czas w regularnej sprzedaży i nie jest tak, że jeden zastępuje drugi np. wycofywany z rynku. Może jestem niesprawiedliwa, bo produkty różnią się (ba!) jednym składnikiem  (który w jednym kosmetyku znajduje się na drugim miejscu w składzie a w drugim go brak). No to bliźniaki różniące się tym, że jeden z nich ma trzeci migdał. Wiem, że zaraz ktoś pewnie powie, że ten  drugi składnik skoro jest wymieniony na drugiej pozycji to może pełnić bardzo ważną funkcję. Może i tak. Być może również chodzi o jakieś proporcje itp. Wybaczcie mi jednak moją niewiedzę -Ja z punktu widzenia czarnej konsumenckiej masy, przy zastosowaniu jednego i drugiego żadnej różnicy nie widzę. Ale ileż można namnożyć produktów dodając do nich lub zmieniając tylko jeden składnik. Nigdy nie byłam dobra ze statystyki ale podejrzewam, że to całkiem niezła wariacja;)


4. Subtelniak.
To coś w rodzaju damskich wysokich obcasów. Wiadomo, że kilka centymetrów naprawdę robi różnicę. Ulubiony trik producentów stosowany po to, żeby (jak we wszystkich przypadkach) wydawało nam się, że czegoś jest odrobinkę więcej. Od "kota w worku" różni się tym, że na pozór nikt nic przed nami nie ukrywa, a zastosowany trik ma charakter jedynie kosmetyczny (kosmetyku wydaje się być troszkę więcej a nie np. dwukrotnie więcej).  Ta kategoria to istna studnia bez dna. Przykładów można by mnożyć i mnożyć. Tutaj akurat przedstawiam Wam produkt z tłokiem próżniowym, tak więc tutaj "złudzenie optyczne" daje nam po prostu rozwiązanie technologiczne. Ale prawda, że wygląda dzięki tym kilku centymetrom dostojniej?;)



Nie wiem jak Wy, ale mnie czasami złość ogrania z powodu tego typu manipulacji. Rozumiem, że marketing rządzi się  swoimi prawami - po jednej stronie barykady producent, który chce sprzedać jak najdrożej a po drugiej konsument, który chce wydać jak najmniej. O ile punkty 2-4 nie złoszczą mnie jeszcze tak mocno... to punkt pierwszy rzuca mnie na kolana. Ja autentycznie poczułam się dziwnie, kiedy ujrzałam to, co Wam pokazałam na zdjęciu. A Wy co myślicie o takich trikach? Zwracacie na nie w ogóle uwagę?

6 komentarzy:

Mocca Morela pisze...

Ciekawy artykuł - warto być mądrym kupującym a na takie tricki niestety łatwo się nabrać!

Iwona Paulina pisze...

Dziękuje:)

Magdalena Zawadzka pisze...

Tak właśnie producenci wyciskają z nas pieniądze. Pomijam już cały marketing reklamowy, ale jeszcze my blogerki przyczyniamy się do tego - ciągle haule zakupowe itd, ino kupuj i kupuj ;)

Iwona Paulina pisze...

kupować można ale myślę, że warto się zastanowić co się kupuje i za ile:)...no i za co płacimy... za kosmetyk czy też opakowanie?

Martinail pisze...

Faktycznie co do lakierów często takie tricki są stosowane. Ciekawy artykuł :)

Sorbet pisze...

Lubię takie posty! Mnie już od dawna wpienia słówko ,eko', które w dzisiejszych, ekologicznych czasach świetnie się sprzedaje nawet na najbardziej chemicznych kosmetykach :(