Matte Perfecting Primer... Estee Lauder... obietnica luksusu, która kosztuje niemało...
Chciałabym się w tym miejscu rozpisać o jej niesamowitych właściwościach (adekwatnych do ceny) i rewelacyjnym działaniu wydłużającym utrzymywanie się makijażu na twarzy... niestety nie mogę. Straciłam niemało pieniędzy na kosmetyk, który u mnie nie sprawdza się w ogóle. Poza jedyną zaletą - szybciutko wtapia się w skórę... nie widzę żadnych innych pozytywnych aspektów jego stosowania.
Nie zmniejsza porów, nie matuje i nie powoduje, że makijaż trzyma się buzi lepiej niż wtedy, gdy nie stosujemy żadnej bazy. No więc za co ta cena? Tego nie wiem. Wiem jedno - na pewno jej nigdy więcej nie kupię. Jestem bardzo rozczarowana. A w ramach protestu nie napiszę o niej nic więcej.
Powiem Wam szczerze, że nawet nie chciało mi się robić jej zdjęć. Strasznie żałuję jej zakupu. A Wy miałyście ją może? Używałyście? U Was się sprawdziła?
13 komentarzy:
Musze powiedzieć , że naprawdę chciałam się na nią skusić przy swoich kolejnych zakupach ale chyba sobie ją ospuszcze , wole kupić inną baze a lepszą ;)
Nienawidzę sytuacji, w której wydam na kosmetyk masę pieniędzy a produkt nie sprawdzi się u mnie totalnie. Wiem już, że na pewno nie skuszę się na ten produkt po Twojej recenzji, więc dziękuję Ci za to!
No niestety ja wtopiłam trochę grosza w bazę. Nie spodziewałam się, że może w ogóle nie działać bo miałam kilka kosmetyków z estee ibylam z nich zadowolona. Tym razem nie jestem. Ale jeśli byłaś nią zainteresowana to jeszcze zawsze możesz poprosić o próbkę i przetestować ja na własnej skórze, chociaz muszę przyznać, ze w necie nie znalazłam o niej prawie żadnych dobrych opinii...
w szoku jestem bo u mnie sprawdza się znakomicie
ps. jaką masz skórę na twarzy, ja mieszaną, z przewagą normalnej, tzn. nie świecę się w strefie T za bardzo, może dlatego u mnie ta baza jest super kosmetykiem
Najbardziej denerwująca rzecz, to utopić niemało kasy w kosmetyk, który się nie sprawdza. Marki selektywne testuję od ponad roku i na razie nie zawiódł mnie tylko Clarins. Żaden produkt z Estee (na razie) nie zachwycił mnie na tyle by stać się moim ulubieńcem.
No niestety ja mam skórę mieszana w kierunku tłustej dlatego zapewnienia o regulacji wydzielanie sebum na mnie podziałały:)
Ja Clarins odkryłam niedawno i na razie używam super nawilżającego błyszczyku do ust i jestem bardzo zadowolona:)
no własnie oni tak piszą, ze do każdego radzaju skóry, a to niestety nie prawda, każda skóra wymaga innego specysiku i zmatowienia:(
Przykro mi, że się rozczarowałaś, ale człowiek podobno uczy się na błędach :(
Zapraszam do mnie, liczę na komentarze i obserwacje :)
http://cowkosmetykach.blogspot.com/
Najgorzej! Przykro tracić pieniądze na coś co nie działa. Niestety chyba innym sposobem nie da się sprawdzić czy coś na nas działa czy nie, no chyba że koleżanka pożyczy :)
Zapraszam również do siebie: bluszczowo.blogspot.com
Nie miałam do czynienia i po tym poście na pewno nie kupię, chociaż aktualnie i tak używam tej z Gosh, która jest całkiem całkiem.
u mnie sie super sprawdza. uzywam tylko kosmetykow z EL. na dzien krem day wear,na noc revitalisng supreme a do tego serum synergie recovery complex 2. wszystkie te mieszanki z EL dzialaja jak bomba witaminowa dla mojej skory. efekty sa niesamowite. mam 34 lata nikt mi nie daje 30 zmarszczki minimalnie widoczne. cera czysta. zadbana. czego chciec wiecej;)
Prześlij komentarz