Zanim stałam się (zaraz Wam opowiem o tym, czy "szczęśliwą") posiadaczką podkładu Dr Ireny Eris z serii PROVOKE, przejrzałam sporo blogów w poszukiwaniu opinii tym produkcie. Kiedy wkładałam go do koszyka, to muszę przyznać, że ręka trochę mi drżała. Zastanawiałam się czy może nie lepiej dodać kilka dyszek i kupić sobie sprawdzonego double wear'a z estee (jeśli już zdecydowałam się na coś droższego). Do zakupu, ostatecznie przekonała mnie promocja w rossmannie (nieduża - czyli minus 10zł ale jak to mawiają "lepszy rydz niż nic").
Muszę przyznać, że opakowania całej serii PROVOKE zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Jest elegancko, estetycznie a przy tym trochę klasycznie a trochę nowocześnie. Na pewno nie jest tanio i byle jak.
Ja wybrałam podkład w kolorze 210 (ivory) w wersji matującej.
Według producenta podkład zapewnia nam krycie od średniego po mocne. Polecany jest do skóry tłustej i mieszanej. Efekt zmatowienia skóry i krycie utrzymują się nawet do 10h. Zastosowana w nim została (cytuję) "innowacyjna technologia MATT PRECIO(TM), odpowiedzialna za niwelowanie nadmiaru sebum i redukcję jego wytwarzania". Co ważne - podkład trzeba zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Zawiera SPF15. Wzbogacony został o wyciąg z algi atlantyckiej o właściwościach ochronnych i kojących oraz wspomagających proces nawilżenia i naprawy skóry.
Jakie są moje wrażenia po użyciu?
Muszę przyznać, że bardzo pozytywne. Podkład całkiem ładnie kryje (jeśli chcemy uzyskać mocniejsze krycie to trzeba go warstwować). Naprawdę matuje. Niektórym z Was, może się to wręcz nie podobać, bo daje na twarzy efekt trochę takiego "tępego matu". Trzyma się skóry bardzo fajnie, nawet w upalnie dni. Bardzo ładnie pachnie. Ma beztłuszczową formułę i nie zapycha. Moim zdaniem produkt zdecydowanie warty polecenia.
Kolor 210 (ivory) to jasny beż z odrobinę różowymi tonami. Dla bardzo jasnych karnacji może być trochę za ciemny i przed zakupem radzę go wypróbować w drogerii i to koniecznie w świetle dziennym! Moim zdaniem utleniając się, jeszcze trochę ciemnieje i na mojej skórze zmienia odcień na trochę bardziej "pomarańczowy". Są to jednak bardzo subtelne zmiany.
Na twarzy mam podkład dr ireny eris z serii proVoke w kolorze ivory (jedna warstwa) i róż catrice w kolorze rose royce. Nie użyłam żadnego pudru.
W promocji (chyba jeszcze trwa do 10.08.14) możecie go kupić za coś koło 75 zł.
Ciekawa jestem Waszych opinii na jego temat.
Według producenta podkład zapewnia nam krycie od średniego po mocne. Polecany jest do skóry tłustej i mieszanej. Efekt zmatowienia skóry i krycie utrzymują się nawet do 10h. Zastosowana w nim została (cytuję) "innowacyjna technologia MATT PRECIO(TM), odpowiedzialna za niwelowanie nadmiaru sebum i redukcję jego wytwarzania". Co ważne - podkład trzeba zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Zawiera SPF15. Wzbogacony został o wyciąg z algi atlantyckiej o właściwościach ochronnych i kojących oraz wspomagających proces nawilżenia i naprawy skóry.
Jakie są moje wrażenia po użyciu?
Muszę przyznać, że bardzo pozytywne. Podkład całkiem ładnie kryje (jeśli chcemy uzyskać mocniejsze krycie to trzeba go warstwować). Naprawdę matuje. Niektórym z Was, może się to wręcz nie podobać, bo daje na twarzy efekt trochę takiego "tępego matu". Trzyma się skóry bardzo fajnie, nawet w upalnie dni. Bardzo ładnie pachnie. Ma beztłuszczową formułę i nie zapycha. Moim zdaniem produkt zdecydowanie warty polecenia.
Kolor 210 (ivory) to jasny beż z odrobinę różowymi tonami. Dla bardzo jasnych karnacji może być trochę za ciemny i przed zakupem radzę go wypróbować w drogerii i to koniecznie w świetle dziennym! Moim zdaniem utleniając się, jeszcze trochę ciemnieje i na mojej skórze zmienia odcień na trochę bardziej "pomarańczowy". Są to jednak bardzo subtelne zmiany.
Na twarzy mam podkład dr ireny eris z serii proVoke w kolorze ivory (jedna warstwa) i róż catrice w kolorze rose royce. Nie użyłam żadnego pudru.
W promocji (chyba jeszcze trwa do 10.08.14) możecie go kupić za coś koło 75 zł.
Ciekawa jestem Waszych opinii na jego temat.
6 komentarzy:
Raczej się nie zdecyduje, nie przepadam za ta marką. Szczerze to dołożyłabym trochę i kupiła ten double wear ;)
DW używam raczej dosyć regularnie, lubię go ale już mi się znudził... ciekawość tego, co kryje w sobie nowość od eris zwyciężyła i dla odmiany sięgnęłam po niego:)
Kosmetyk wygląda na fajny i luksusowy :D
U mnie również zagościł na półce. Wersja matująca faktycznie mnie matuje, często nawet nie wymaga przypudrowania. Kupiłam go w Hebe w promocji po 59zł. Nie żałuję, bo potrafi dość mocno kryć niedoskonałości
szkoda, że u mnie w hebe go nie widziałam to byłabym kilkanaście złotych do przodu:)
Prześlij komentarz