czwartek, 2 maja 2013

INGLOT FREEDOM SYSTEM

Zawiedziona paletką Sleek  (o czym już pisałam tutaj) postanowiłam zaopatrzyć się w jakiś ładny zestaw cieni do powiek. Spacerując po jednej z lokalnych galerii handlowych, podeszłam do stoiska firmowego INGLOT i wyszłam z taką oto paletką:


W ofercie  na pewno dostępne są jeszcze tego typu kasetki na 4 i 10 cieni ( i może na 2? ale tego już nie pamiętam). Można też wybrać paletki dla cieni okrągłych, co pozwala zaoszczędzić trochę grosza:)
Ja za swoją  zapłaciłam 74 zł (14 zł - kasetka freedom, po 12 zł wkłady).
Kasetki te są o tyle fajne, że można je "nakładać jedna na drugą"  (dzięki magnesom  świetnie się trzymają) co niewątpliwie ułatwia ich przechowywanie.
Ja zakupiłam takie oto kolory:
353, 344 - matowe
423, 128 i 434 - perłowe


Muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczona jakością cieni. Do zakupu tego podeszłam trochę sentymentalnie, bo cieniami "mapkami" z INGLOT zaczynałam swoją przygodę z makijażem. Później zaczęłam używać cieni "zagranicznych" bo wydawały mi się lepsze. I dzisiaj muszę przyznać, że nie miałam racji. Cienie INGLOT, nałożone na powiekę  o 6 rano, spokojnie wytrzymują kilka godzin bez poprawek. Są bardzo plastyczne i ładnie się aplikują na  powiekę. Nie obsypują się. Wybór kolorów jest naprawdę imponujący.
No i są POLSKIE  (a nie chińskie) !!!
To, że są POLSKIE, to dla mnie podwójna zaleta, bo uważam, że należy wspierać rodzimy przemysł i jeśli to możliwe to wybierać polskie kosmetyki.

Termin przydatności do użycia to 18 miesięcy od otwarcia.

A Wy co myślicie o cieniach INGLOT?

2 komentarze:

Wdowa Po Stalinie pisze...

wszystkie odcienie wpadają w oko, można fajny makijaż nimi wyczarować :)

myliiifestyle pisze...

Bardzo ładne kolorki, również jestem zadowolona z cieni INGLOT ;)
pozdrawiam i zapraszam do mnie ;) http://myliiifestylee.blogspot.com/