wtorek, 3 lutego 2015

BE BEAUTY?

Tusz ten, jakiś czas temu dostępny był w biedronce. Kupiłam go ponieważ miałam nadzieję trochę zaoszczędzić na kosmetykach. Niestety nie byłam z niego zadowolona i dlatego  nie zagościł u mnie na dłużej. Miał mocno wodnistą konsystencję, przez co bardzo delikatnie podkreślał rzęsy (dawał bardzo naturalne wykończenie). Szczoteczka była dla mnie za duża i uniemożliwiała mi malowanie rzęs w kącikach oczu (co świetnie widać na zdjęciu).
Nie powodował żadnych podrażnień ani uczuleń ale  u mnie dosyć mocno się kruszył. Nie zauważyłam także żadnego pogrubienia moich dosyć lichych rzęs. Na zdjęciu poniżej, mam nałożone trzy warstwy.
Na jego obronę dodam, że ma go również moja koleżanka i chętnie po niego sięga.

Muszę w przyszłym miesiącu rozejrzeć się za nowym tuszem. Może polecicie mi jakieś cudo, co ładnie wydłuży i pogrubi rzęsy?






sobota, 24 stycznia 2015

TOP COAT SALLY HANSEN

Powiedzmy sobie szczerze - nie lubię malować paznokci... Niestety jeśli chce się mieć ładne i zadbane dłonie... manicure jest wskazany...
Nie wiem jak to wygląda u Was, u mnie lakier zaczyna odpryskiwać już nawet po jednym dniu. Dlatego top coat to naprawdę przydatny produkt.
Ten z Sally Hansen jest prawie idealny. Wydłuża trwałość manicure nawet do 7 dni. Utrzymuje kolor lakieru (mam wrażenie, że nawet delikatnie go "wzmacnia") i pięknie nabłyszcza płytkę paznokciową. Jego jedyna wada - chociaż pozornie paznokcie wysychają szybciej, to przez dłuższy czas pozostają wrażliwe na wszelkie "odciśnięcia".
Póki co nie znalazłam jednak nic lepszego.
W drogeriach internetowych można go nabyć w naprawdę dobrej cenie.





piątek, 23 stycznia 2015

SERUM DERMEDIC KONTRA MOJE ROZRZERZONE PORY

Z serum na rozszerzone pory dermedic wiązałam spore nadzieje. Mam w swojej kosmetyczce kilka kosmetyków tejże firmy i używam ich z dużą przyjemnością. 
Moje pory są szczególnie widoczne w części przynosowej policzków. Mam też na twarzy kilka większych "kraterów" i od razu wyjaśniam, że na ich zniknięcie nie liczyłam. Ponieważ próbowałam już serum z eris ale efekty kuracji (biorąc pod uwagę jego cenę) nie były jakieś spektakularne, to sięgnęłam po coś trochę tańszego (serum Dermedic udało mi się kupić w jakiejś bardzo fajnej promocji cenowej). 

Efekty (zgodnie z testami producenta):
Czy po zastosowaniu serum zauważyłam jakąś poprawę w wyglądzie moich porów? Niekoniecznie...
Czy nastąpiła poprawa miękkości i nawilżenia skóry? Muszę przyznać, że skóra po zastosowaniu serum była przyjemnie gładka i nawilżona...
Czy serum ujednolicało koloryt mojej cery? W tej kwestii się nie wypowiem, ponieważ moja piegowata skóra miałaby ujednolicony koloryt tylko w jednym przypadku i chyba domyślacie się w jakim (-gdyby nie miała piegów:)...
Czy zaobserwowałam efekt normalizujący? Powiem tak...- przy regularnym stosowaniu na noc, skóra w ciągu dnia trochę jakby mniej się świeciła...

Bardzo liczyłam na to, że po zastosowaniu serum pory będą naprawdę mniejsze, niestety nie zauważyłam u siebie takiego efektu. Nie żałuję jednak wydanych pieniędzy, ponieważ w zamian zyskałam ładnie nawilżoną skórę.

A czy Wy macie jakiś sprawdzony kosmetyk na rozszerzone pory? Chętnie wypróbuję...








środa, 7 stycznia 2015

CUDO OD CLARINS

Jeśli szukacie czegoś błyszczącego do ust (na zimę i nie tylko), to ja z czystym sumieniem polecam Wam błyszczyk-balsam do ust od Clarins (Instant Light, Natural Lip Perfector)

Na ustach daje, bardzo delikatne i subtelne wykończenie. Pachnie bardzo przyjemnie - słodko i chyba trochę waniliowo. Faktycznie nawilża  i wygładza usta. Świetnie spisuje się nawet w największe mrozy. Nie klei się.

Ja posiadam kolor 01 (rose shimmer) i jest to bardzo delikatny róż.

Opakowanie 12ml kosztuje 69 zł (przynajmniej moje tyle kosztowało)

Wiem, że można go znaleźć w Douglasie. Dostępny jest w kilku odcieniach.


sobota, 3 stycznia 2015

ROZMYŚLANIA PRZY KUBKU PORRANNEJ HERBATY...


REMANENT

W trakcie ubiegłego roku, nazbierałam tyle różnych mazideł, pachnideł, wklepywanek i malowanek, że spokojnie mogłabym już otworzyć mini handelek. Większość z nich czeka sobie w kolejce na zużycie, denerwując tym samym mojego chłopa. Potykając się o moje blasamy, odżywki do włosów itp, wiecznie męczy mnie pytaniem " Czy Tobie naprawdę to wszystko jest potrzebne?". No właśnie... czy ja aby na pewno potrzebuję tego wszystkiego? Powiedzmy sobie szczerze... nie ma takiej opcji, żeby udało mi się to wszystko wyciapać. Nie potrafię się jednak oprzeć pokusie dokupowania kolejnych kosmetyków do mojej (już i tak całkiem imponującej) kolekcji. Za każdym razem, gdy do koszyka wkładam jakieś mazidło, mam nadzieję, że właśnie nabyłam takie "cudo", że delikatniej mówiąc - "mucha nie siada". Niestety, lajf is lajf i nic nie sprawi, że moje "kurze łapki" nagle znikną, skórka pomarańczowa się wygładzi a włosy staną się błyszczące jak w reklamie. Moja jasna karnację nie stanie się nagle oliwkową a wcięcia w talii nie da mi balsam wyszczuplający. Taka jest smutna prawda. Po co więc te wszystkie wydane złotówki? Bo, ja po prostu słono płacę za marzenia. Podejrzewam, że moja kolekcja warta jest kilka ładnych tysięcy (wolę nie myśleć o tym, że może nawet kilkanaście).
Ponieważ jednak Nowy Rok, nie byłby nowym, gdyby nie postanowienia... to ja uroczyście postanawiam... ograniczam pieniądze wydawane na kosmetyki. Będę kupować mniej a rozważniej. Postaram się sięgać po sprawdzone produkty i nie ulegać pokusie testowania ciągle czegoś nowego albo zalewającym nas zewsząd "promocjom". Jeden podkład, krem BB, korektor, puder i tusz do rzęs w kosmetyczce w zupełności wystarczą. Dzięki temu, zaoszczędzone pieniądze przeznaczę na jakieś "ambitniejsze" cele. Wszakże, nie samymi kosmetykami człowiek stoi.